piątek, 11 października 2013

rozdział X

rozdział X
'... tylko jedno ocalić nas może'
Obudziłem się z krzykiem.
Byłem sam, nie licząc śpiącego Nathana i Louisa, oraz Annabeth z głową na biurku. Jak to możliwe, że moje wrzaski ich nie obudziły?
Gdy się uspokoiłem, zacząłem analizować sen. Może ja naprawdę wariuję?
Postanowiłem pójść do Wiktorii.
****************
-Kiedyś powiedziałaś mi, że poznam prawdę, gdy nadejdzie czas...mam wrażenie, że powinienem poznać ją teraz.
-Twoja ciekawość, kiedyś cię zgubi Perseuszu... -zaczęła opowieść. -Dawno temu, gdy Bogowie przejęli władze na Olimpie, pojawiła się przepowiednia. Nazywamy ją Przepowiednią Łowców. Hera kazała wszystkim zapomnieć o tym. Znają ją tylko ci, którzy byli tam w momencie, gdy wyrocznia ją wyrecytowała. Królowa Bogów była przebiegła, nie powiedziała o niczym młodej Artemidzie. Tak po prostu kazała jej pozostać czystą, a tym samym zmieniła przyszłość. Nie chciała dopuścić do tego, by pojawił się ktoś lepszy od Olimpijczyków. Wierzyła, że nie potrzeba jej łowców, że Bogowie sami pokonają wroga, o którym mówiła przepowiednia. Myliła się... Wróg jest na świecie do dziś. Ale pojawili się także łowcy. Znak, że przepowiednia się spełnia. Ale Genitrix jest sprytna... Namieszała i przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę. 
-Czekaj... Powoli! Kim są ci 'łowcy'?
-Syn wojny, syn nieba oraz syn morza.
-Syn morza...??? -nie ukrywam, ze byłem przerażony. Kolejna przepowiednia w którą jestem zamieszany.
-Nie o tobie mowa Perseuszu... Przepowiednia mówi o innym dziecku Posejdona...W pełni boskim, aczkolwiek śmiertelnym. To pierwszy krok osłabienia mocy, następnym jest jad demona. Zabiera wszelkie moce, ofiara staje się...
-Demonem... -dokończyłem. Znak na nadgarstku Nathana...znak demona. On nie jest demonem, ale się nim staje. 
Spojrzała na mnie ze zdziwieniem, jednak nie przerwała mówienia.
-...to wymaga czasu. Genitrix, musiała zabrać się za to już bardzo dawno temu. Możliwe, że najmłodszy z nich był jeszcze w kołysce, gdy zaczęła swój plan. Musiała być niebywale blisko...w jakiś sposób zdobyć zaufanie samej Artemidy....na tyle, by...
-Albo stać się Artemidą.... -mój sen zaczął nabierać sensu. Wiktoria patrzyła na mnie z jeszcze większym zdziwieniem, niż ostatnim razem. 
-C-co? 
-Słuchaj! Musiała być dostatecznie blisko, tak? Zdobyć zaufanie jej dzieci, zanim zorientują się, że coś jest nie tak... Wyeliminowała prawdziwą i wskoczyła na jej miejsce! Nikt się nie zorientował, bo wyglądała tak samo, a oni byli jeszcze za mali, żeby kto kolwiek brał pod uwagę nich punkt widzenia. 
-Demony łatwo mogą zmieniać postać, ale....skąd wiesz jak było?
-Miałem sen....tak, po prostu sen.-milczała. Być może uznała, że nie chce wiedzieć więcej. Zamyśliła się. Postanowiłem zabić jakoś czas. Podniosłem w górę niewielki strumień wody i zacząłem nim rysować kształty w powietrzu. 
-Wiem! -wykrzyknęła po chwili. Zrobiła to tak nagle, że podskoczyłem i straciłem koncentrację, a tym samym obrazek, który stworzyłem. 
-Nie strasz mnie więcej..PROSZĘ? -rzuciła mi zawiedzione spojrzenie.
-Zniszczyłam... Och Percy! Dałbyś radę narysować znów to samo? -zamrugałem dwa razy.
-Że co? -ona zwariowała? Malowałem kształty bez celu...
-Proszę... Tylko nie pomiń żadnego szczegółu! -kiwnąłem głową. Zamknąłem oczy i skupiłem się. Gdy je otworzyłem moje ręce były już w trakcie pracy. Powoli powstawał rysunek, a pod nim...słowa. Tekst przepowiedni.
-Niesamowite...-wyszeptała. -Jak ty...?-wzruszyłem ramionami. Naprawdę nie miałem pojęcia co robię! Potem spojrzałem na moje dzieło i...no tak to z całą pewnością nie była moja interpretacja. Były tam trzy postacie bez twarzy, a na piersi każdego z nich, był znak łuku, a na nich trzy różne znaki;kolejno:miecz, fala i piorun. Pod obrazkiem był tekst. 

Gdy na wezwanie
armia demonów z Ziemi powstanie
to tylko jedno ocalić nas może
Syn wojny, pan burzy i władca morza.
I gdy ten co falami steruje
serce pół-demona mieczem przekuje
to przed mężną trójką decyzja stanie
czy Olimp uratować czy też go spalić.
-Ja to zrobiłem??? -kiwnęła głową.
-O Bogowie! Od kiedy tak wariujesz?
-Wariuję? Ja nie... -zastanowiłem się. -W sumie od kiedy razem z Nathanem dotknęliśmy miecza.
-Więc to on...
-On... to znaczy?
-Nie mamy czasu! Musisz ich ostrzec! Nim będzie za późno!
****************************
Myślę, że końcówka mi wyszła xD Kocham trzymać ludzi w niepewności! Następny widzi mi się wzruszający... no ale co z tego wyjdzie to już inna sprawaaa. I pojawi się nowa bohaterka! ^^ (w planach, jeszcze dwie, ale na razie pojawi się jedna ;3)
Kisski ;* A i proszę o komenty <3
*przepowiednia autorstwa mojej koleżanki ;3 Wszystkie prawa zastrzeżone !!!! 

1 komentarz:

  1. U mnie niepewność bardzo szybko zamienia się w ciekawość. (Ale pewnie o to chodzi) Nie mogę się doczekać dalszego rozdziału. Życzę weny.

    OdpowiedzUsuń